Kobiety w świecie islamu

Tegoroczne Arte Maroko to już siódma kobieca wyprawa do Afryki Północnej. Każdego roku zapraszamy do współpracy inspirujące nas kobiety i artystów zapoznanych w podróżach po Maroku. Naszym marzeniem jest spotkać panią profesor Fatemę Mernissi, kobietę o wybitnym intelekcie, pasjonatkę z charakterem. Obecnie jest jedną z najbardziej znanych w świecie islamu obrończyń praw kobiet. Prowadzi badania na Uniwersytecie Muhammada V w Rabacie. Przez magazyn “Vanity Fair” uznana została za jednego z najwybitniejszych naukowców naszych czasów.

Polecam lekturę jej powieści: “Sny o wolności”. Autorka odkrywa w niej przed nami świat swojego dzieciństwa spędzonego w haremie w Fezie, świat marzeń i fantazji bliskich jej kobiet. Kobiety z jej opowieści to mądre i pogodne indywidualistki, próbujące zapomnieć o murze oddzielającym je od reszty świata. Kochają opowiadać i słuchać historii oraz legend. Wierzą, że słowa mają wielką moc i mogą uratować tego, kto umie się nimi posługiwać. My wierzymy, że pewnego dnia spotkamy na naszej drodze tę niezwykłą kobietę i posłuchamy jej osobiście.

Tymczasem ZAPRASZAMY W PODRÓŻ: 4-16 czerwca 2015

Anna Sala

This slideshow requires JavaScript.

RELACJA Z III KOBIECEJ WYPRAWY ARTE MAROKO

Za oknem spadł ostatni żółty liść z drzewa, które rośnie obok. Niebo szare, ulica pusta, wieje wiatr i z przyjemnością zatapiam się w lekturze książki o dalekich podróżach z ciepłym kubkiem malinowej herbaty w dłoni. Przeglądam zdjęcia z ostatniej wrześniowej wyprawy do Maroka. Tyle  w nich światła, wyostrzonych barw jakich teraz tu nie znajduję. Najbardziej lubię zdjęcie limonek zrobione na suku w Essaouirze. Patrzę na kolor i jestem zachwycona. W kuchennej szufladzie świeżo przywiezione przyprawy czekają na spotkanie z przyjaciółmi w najbliższy weekend. Przygotuję tadżin w glinianym naczyniu, zaparzę świeżą miętę z miodem i cytryną i na chwilę wrócimy do północnej Afryki. Obejrzymy wspólnie zdjęcia: miejsc ludzi, kobiet w podróży – interesujących i niepowtarzalnych. To duża odwaga wyruszyć w kobiecym, nieznanym gronie przed siebie na spotkanie z nowym, innym. Pożegnać bliskich, którzy zostają i wyruszyć z otwartością na jakże odmienny świat od naszego. Dla każdej z nas to zawsze inna wyprawa niż dla tej drugiej i ta różnorodność sprawia, że podróżowanie razem ubogaca. Wspominając wyprawę zatrzymuję w pamięci chwile, rozmowy, smaki, obrazy. Można się przy nich ogrzać zimą. Gratulujemy uczestniczkom zdobycia wszystkich szczytów jakie podróż stawia przed nami. Dziękujemy za wspólną podróż i Waszą obecność, za wszystkie kolory nas kobiet podkreślone marokańskim światłem. Za spotkanie!

Pod koniec czerwca wróciłyśmy w doborowym, rozbawionym i roztańczonym gronie 15 barwnych kobiet z czerwcowej wyprawy Arte Maroko 2012.
Ta wyprawa była dla każdej z nas wyzwaniem, ucztą dla zmysłów, okazją do przyjrzenia się co najmniej kilku stereotypom i dobrą zabawą.
Wędrowałyśmy, smakowałyśmy, zaprzyjaźniałyśmy się na szlaku ze sobą i z pełnym kontrastów Marokiem, jego gościnnymi mieszkańcami i każdego dnia tańczyłyśmy. Tak zapamiętam tę podróż: roztańczoną, roześmianą i arcy smaczną. Czas w Marakeszu pozwolił nam się zapoznać i przełamać lody szczególnie w lokalnym hammam dla kobiet, w trakcie nauki tańca brzucha na farmie oliwnej i testowania lokalnych przysmaków jak mózdżki, serca i baranie jądra :-). Droga na niemały szczyt (4167 m n.p.pm) okazała się dla niejednej z nas okazją do zaakaceptowania i przełamania swoich ograniczeń a czas spędzony nad oceanem na Festiwalu Muzyki Gnaoua dał możliwość rozwinięcia barwnych skrzydeł i cieszenia się muzyką, tańcem wsród roztańczonych i barwnych tłumów.

Poznałyśmy Maroko bardzo zamożne i bardzo biedne czyli takie jakim jest na codzień.  Z pewnością my wróciłyśmy bogatsze o wspomnienie tej podróży, wielu obrazów, które zmieniały się jak w kalejdoskopie, smaków, zapachów, spotkań i radości ze spotkania ze sobą. Jesteśmy pewne, że utrzymamy kontakt i nie raz będziemy dla siebie wsparciem tak jak byłyśmy w drodze na najwyższy szczyt Afryki Północnej. Kolejna wyprawa do Maroka już w drugiej połowie września 2012. Trudno było nam odmówić kobietom, które nie pojechały z nami teraz. Stąd już wkrótce znowu będziemy w drodze na czterotysięcznik.Salam!!!

Anna Sala

Ekipa II Arte Maroko w ogrodach Majorelle

Opinie uczestniczek o wyprawach

Artemaroko – to mój prezent od losu… Wiele w życiu widziałam, przeżyłam, doświadczyłam … znalazłam się w miejscu , w którym wydawało mi się że coś wiem (…) Maroko (…) nieistniejący czas , orzeźwiający smak mięty, kumin i kolendra, barwne dywany i tkaniny, uśmiech sprzedawców na sukach, hammam- akceptacja kobiecego ciała , Jubal Toubkal – przestrzeń nieograniczona niczym , zmaganie się , przekraczanie siebie, Essaouira – zapach wiatrem niesiony, muzyka w ciele, ” skrzydła” radości i wolności. Podczas podróży runęły moje stereotypy , poszły w niepamięć lęki i ograniczenia. “Świat jest dla mnie i dla ciebie bezpieczny a ludzie przyjaźni”.Odnalazłam kawałek siebie (niewiedząc o jego istnieniu) ARTEMAROKO wyostrzyło moje zmysły, wyzwoliło duże pokłady aktywności, rozbudziło motywację i zapał! Czułam się szczęśliwa , bezpieczna, ale i wolna, z dużą dawką swobody i tolerancji ! Dzięki wspaniałym kobietom , moim drogim towarzyszkom podróży,: cierpliwym, zrzędliwym, radosnym, kapryśnym, pięknym , o różnych historiach, na różnym etapie życia – zobaczyłam wyraźniej siebie . TO CUDOWNE ŻE JESTEŚMY TAK RÓŻNE ! za poruszenie esencji życia, którą nosimy w sobie, a o której przypomniało mi Maroko

dziękuję Ani, Monice i Artemarokankom”

Ola Kozłowska , arteterapeuta, terapeuta temprany, oligofrenopedagog

“… wyprawa z różnymi przygodami, które jeszcze bardziej pozwalały wtopić się w marokańskie bycie tam i wtedy… ja chłonęłam wyprawę wszystkimi zmysłami… chciałam dotknąć, poczuć, powąchać, zasmakować, słyszeć i słuchać tętna tego kraju, tych ludzi, zobaczyć każdą mysią dziurę – jak pisały organizatorki… ale tych mysich dziur tak wiele, bo jedne większe drugie mniejsze a bilokacja mi się nie udawała… więc już kombinuję kiedy by tu jechać znów… tymczasem oglądając zdjęcia, słuchając muzyki, klaszcząc, smakując bakłażany tworzone na podobieństwo posmakowanych podczas wyprawy i z poczuciem, że jak weszłam na 4167 “slow trekingiem” to świat leży u mych stóp i mogę wiele, więc spotykam się tu i teraz z kobietami tam i wtedy poznanymi i tworzymy coś nowego dla fajniejszego bycia ze sobą, z bliskimi, z innymi. Różnorodność osób tam poznanych noszę w sobie i czerpię z tego i będę czerpać nadal.
Aniu to nie łatwe zadanie napisać impresje, wspomnienie z takiej wyprawy:-)… Dzięki za ten czas tam i wtedy i to jak on może być tu i teraz:-)
Ściskam i Ciebie i Monikę”
K.

“… po wyprawie u mnie dobrze dźwięcznie słychać… ufam, że zmiany zapoczątkowane tam będą miały zewnętrzny wymiar 🙂
i że nie “zostawiłam skrzydeł” w Maroku:) a dziś przypomniała mi się taka piosenka..
if you happy and you know it klap your hands… you know how… in marokain way:)
powrót był bolesny… jest…, ale coraz bardziej podejście marokańskie do czasu mi się podoba,
szczególnie jak ja mam możliwośc decydowania o tym czasie:),
… a mój Jakub zakupił sobie taki wielki TV – jak to faceci 🙂 – z możliwością oglądania zdjęć w 3 D.
Atlas wygląda tak, że ho ho i mogłam poczuć się tak jakbym tam była spoglądając na te zdjęcia …
już nie tylko trzeba mrużyć oczy – jak mówił taki jeden z filmu… niesamowicie silne odczucie…
Ufam, że u Was dobrze i że takie marokańskie przygody jeszcze się będą zdarzać jeszcze wiele razy przed Waszą wrześniową wyprawą:)
ściskam”   Kasia – czerwiec 2013 r.

“Chętnie zamknęłabym oczy i przeniosła się np. na Tubkal albo lepiej do riadu z basenem. Wyjazd był super!  Cieszę się, że Was poznałam”. Sławka

“Wcześniej podróżowałam trochę po świecie prywatnie z mężem i synem. Pierwszy raz zdecydowałam się na wyjazd w pełni zorganizowany przez osoby trzecie, a w dodatku w gronie samych kobiet, spośród których znałam tylko 2 osoby. Wyruszałam z mieszanymi uczuciami.Wyjazd oceniam barrrdzo pozytywnie. Był ciekawy tematycznie i bardzo intensywny – w krótkim czasie (10 dni) poznałyśmy różne oblicza Maroka, zarówno  pod względem miejsc jak i ludzi. Dobrze rozplanowany czasowo – Marakesz na rozgrzewkę, trudna wycieczka w góry, w czasie której, jak się okazało, wszystkie dałyśmy sobie radę i na koniec leniwe dni nad oceanem przy muzyce etnicznej Gnaoua jako nagroda za zdobycie Dżabal Toubkal. Bardzo dobrze zorganizowany  – o problemach, które ponoć były, dowiedziałyśmy się na lotnisku w drodze powrotnej. Drobne trudności, z którymi musiałyśmy się zmierzyć wynikały z różnic kulturowych, np. inne poczucie czasu, inne standardy higieny (!), itp. Duże brawa dla organizatorek. Na wyprawie panowała świetna atmosfera. Czuło się pozytywną energię. Była to zasługa zarówno organizatorek jak i uczestniczek wyjazdu. Poznałam fantastyczne kobiety; wesołe, uśmiechnięte, otwarte na nowe doznania, z których każda stanowi jakąś indywidualność. Myślę, że miałyśmy szczęście, że spotkałyśmy się w takim właśnie gronie. Mam nadzieję, że nowe znajomości przetrwają próbę czasu. Wyobraźcie sobie 15 kobiet, które przez 10 dni są dla siebie miłe, tolerancyjne i dobrze się czują w swoim towarzystwie – to raczej niecodzienny widok – a u nas tak właśnie było.Podsumowując:  Super-przygoda w super-towarzystwie! Bardzo polecam”.  Sławka

“Dopiero teraz dochodzi do mnie gdzie byłam i co zrobiłam. To uczucie jest tak cudowne, że czuję wielką siłę i cudowne uczucie spełnienia. Teraz mogę wejść na nie jeden szczyt i to nie koniecznie górski.  Bardzo Wam Dziewczyny dziękuję, było kolorowo, baśniowo, zaskakująco, pachnąco, intensywnie i bardzo bardzo ciekawie.”  Iza

“Ach te kiszone cytryny :-),  za sprawą sprzedawcy, który zrobił wszystko by zaprezentować mi i Gosi wszystkie bez wyjątku swoje przyprawy w słojach, mydełka i co tam jeszcze miał:-), kiszonych cytryn już nie zdążylam zakupić…”. Sylwia

“Dzisiaj wieczorem większość oglądało mecz, a ja malowałam Arte Maroko. Te małe kropeczki , to My wędrujące po Atlasie… :)” Gosia