W drodze

Doceniam stan podróży. Ruch i bezruch w  jednym. Ciało się przemieszcza głodne tego, co je otacza. Wokół tyle piękna! Góry Atlasu Wysokiego wyglądają dziś bajkowo. Ośnieżone szczyty, intensywny błękit nieba, wzgórza porośnięte zieloną trawą, kwitnące drzewa na zboczach gór. A dusza? Dusza się zatrzymuje, odnajduje swój rytm. Oczyszcza z nakazów, zakazów, ocen, oczekiwań. Po prostu jest, poza czasem, poza kontekstem. Wygrzewa się na słońcu i tak jej dobrze. Jest. Ja JESTEM.

Anna Sala

This slideshow requires JavaScript.

RELACJA Z III KOBIECEJ WYPRAWY ARTE MAROKO

Za oknem spadł ostatni żółty liść z drzewa, które rośnie obok. Niebo szare, ulica pusta, wieje wiatr i z przyjemnością zatapiam się w lekturze książki o dalekich podróżach z ciepłym kubkiem malinowej herbaty w dłoni. Przeglądam zdjęcia z ostatniej wrześniowej wyprawy do Maroka. Tyle  w nich światła, wyostrzonych barw jakich teraz tu nie znajduję. Najbardziej lubię zdjęcie limonek zrobione na suku w Essaouirze. Patrzę na kolor i jestem zachwycona. W kuchennej szufladzie świeżo przywiezione przyprawy czekają na spotkanie z przyjaciółmi w najbliższy weekend. Przygotuję tadżin w glinianym naczyniu, zaparzę świeżą miętę z miodem i cytryną i na chwilę wrócimy do północnej Afryki. Obejrzymy wspólnie zdjęcia: miejsc ludzi, kobiet w podróży – interesujących i niepowtarzalnych. To duża odwaga wyruszyć w kobiecym, nieznanym gronie przed siebie na spotkanie z nowym, innym. Pożegnać bliskich, którzy zostają i wyruszyć z otwartością na jakże odmienny świat od naszego. Dla każdej z nas to zawsze inna wyprawa niż dla tej drugiej i ta różnorodność sprawia, że podróżowanie razem ubogaca. Wspominając wyprawę zatrzymuję w pamięci chwile, rozmowy, smaki, obrazy. Można się przy nich ogrzać zimą. Gratulujemy uczestniczkom zdobycia wszystkich szczytów jakie podróż stawia przed nami. Dziękujemy za wspólną podróż i Waszą obecność, za wszystkie kolory nas kobiet podkreślone marokańskim światłem. Za spotkanie!

Pod koniec czerwca wróciłyśmy w doborowym, rozbawionym i roztańczonym gronie 15 barwnych kobiet z czerwcowej wyprawy Arte Maroko 2012.
Ta wyprawa była dla każdej z nas wyzwaniem, ucztą dla zmysłów, okazją do przyjrzenia się co najmniej kilku stereotypom i dobrą zabawą.
Wędrowałyśmy, smakowałyśmy, zaprzyjaźniałyśmy się na szlaku ze sobą i z pełnym kontrastów Marokiem, jego gościnnymi mieszkańcami i każdego dnia tańczyłyśmy. Tak zapamiętam tę podróż: roztańczoną, roześmianą i arcy smaczną. Czas w Marakeszu pozwolił nam się zapoznać i przełamać lody szczególnie w lokalnym hammam dla kobiet, w trakcie nauki tańca brzucha na farmie oliwnej i testowania lokalnych przysmaków jak mózdżki, serca i baranie jądra :-). Droga na niemały szczyt (4167 m n.p.pm) okazała się dla niejednej z nas okazją do zaakaceptowania i przełamania swoich ograniczeń a czas spędzony nad oceanem na Festiwalu Muzyki Gnaoua dał możliwość rozwinięcia barwnych skrzydeł i cieszenia się muzyką, tańcem wsród roztańczonych i barwnych tłumów.

Poznałyśmy Maroko bardzo zamożne i bardzo biedne czyli takie jakim jest na codzień.  Z pewnością my wróciłyśmy bogatsze o wspomnienie tej podróży, wielu obrazów, które zmieniały się jak w kalejdoskopie, smaków, zapachów, spotkań i radości ze spotkania ze sobą. Jesteśmy pewne, że utrzymamy kontakt i nie raz będziemy dla siebie wsparciem tak jak byłyśmy w drodze na najwyższy szczyt Afryki Północnej. Kolejna wyprawa do Maroka już w drugiej połowie września 2012. Trudno było nam odmówić kobietom, które nie pojechały z nami teraz. Stąd już wkrótce znowu będziemy w drodze na czterotysięcznik.Salam!!!

Anna Sala

Ekipa II Arte Maroko w ogrodach Majorelle