GORĄCE RYTMY AFRYKI – FESTIVAL GNAOUA

Festiwal Muzyki Świata i Gnaoua w Essaouirze sąsiadującej w latach 60. i 70. XX w. z hippisowską komuną w Diabacie to odkrycie, którego dokonałyśmy w trakcie jednej z podróży po Maroku. Cieszy zmysły i kołysze w nas afrykańską duszę już od kilku lat. Festiwal to nie tylko koncerty na głównych scenach. To też imprezy w licznych klubach, na plaży, w prywatnych apartamentach, jam session na ulicach i dziedzińcach riadów, koncerty Gnaoua w Centrum Kultury, liczne Lille organizowane przez mieszkańców, reggae i afro dance party nad oceanem do białego rana. To ocean transowej muzyki, dobrego jazzu, bluesa, funky, techno. Essaouira w tym czasie wypełniona jest po brzegi muzyką, która kołysze bynajmniej nie do snu. W klubach i na ulicach można spotkać znanych muzyków, obejrzeć sporo dobrych dokumentów o muzyce świata. Czas Festiwalu to nie czas na sen. To najlepszy moment by poczuć puls gorącej Afryki. Festiwal odbywa się zawsze przed Ramadanem. W tym roku wypada w maju. Nie jest to jedyny Festiwal Muzyczny w Maroku, ale jedyny nazywany marokańskim Woodstokiem. Jest moc!

Anna Sala i Monika Sobańska

W MULTIKULTI MARRAKESZU

Marrakesz to multikulturowe i prężnie rozwijającego się miasto. Można tu usłyszeć wszystkie języki świata i zasmakować we wszystkich niemalże kuchniach. Marrakesz to melanż barw, smaków, kultur i ludzi o niespożytej energii. To miasto na życie lub na chwilę. Często wybierane przez ludzi dynamicznych, nie znoszących nudy i rutyny – ludzi, którym nie brak w życiu fantazji i polotu. Wiele takich inspirujących osobowości spotkałam właśnie tam. Marrakesz został wytypowany jako miasto, które w 2015 roku będzie najczęściej odwiedzane przez turystów. Wcale mnie to nie dziwi. Wiele osób kojarzy Marrakesz jedynie z 1000 letnią medyną, która zewnętrznie od czasu powstania niewiele się zmieniła. Została wpisana na listę UNESCO i pełni ważną rolę w turystyce miasta. To plątanina uliczek, wielkie, afrykańskie targowisko i barwny plan Jemma El Fna z największą na  świecie gar kuchnią pod gołym niebem.

This slideshow requires JavaScript.

Medyna to tylko część miasta najczęściej odwiedzana przez turystów. Marrakesz staje się miastem nowoczesnym z orientalną duszą. To miasto ogrodów i parków – wśród nich  znajduje się perła dla botaników, ogród założony przez artystę malarza Jacquesa Majorelle a w latach ’80 XX w. zakupiony przez kreatora mody Yves Saint Laurenta. To miasto atrakcyjnych apartamentów i pięknych rezydencji. Marrakesz może się poszczycić najpiękniejszymi hotelami na świecie, np. 5 gwiazdkowym pałacowym hotelem Mamounia, w którym Churchill w latach ’30 XX w. pisał swoje pamiętniki i oddawał się pasji malowania. Fascynował go Marrakesz, który nazywał „Paryżem Sahary”. Współcześnie tę fascynację podziela wielu znanych ludzi świata sztuki, sportu i polityki. Najzamożniejsi z nich kupują pałacowe rezydencje z basenami w bajkowej dzielnicy o nazwie Palmeraie. Można ją podziwiać wybierając się na wycieczkę po mieście piętrowym autobusem. W ekskluzywnych nocnych klubach, w których bawią się w najlepsze mieszkańcy całego świata, można często usłyszeć znane gwiazdy estrady, które tam goszczą, oczywiście incognito.

Marrakesz to także miasto wspaniałej nowoczesnej architektury. Jego lotnisko o interesującej ażurowanej bryle z otworami w kształcie diamentów stanowi wyjątkowo udane połączenie  stylu budowli islamskich z nowoczesną architekturą. Wyróżnione zostało między innymi w rankingu magazynu Travel&Leisure najlepszych terminali. Innym ciekawym przykładem współczesnej architektury jest, uznany za jeden z najpiękniejszych na świecie, dworzec kolejowy znajdujący się w dzielnicy Gueliz.  Wejście na perony oraz hala główna mają kształt impluvium /rzymskich zbiorników na wodę w centrum atrium/.  Zaprojektował go architekt z Rabatu – Youssef Melehi. O Marrakeszu mogłabym w nieskończoność, dlatego do niego właśnie zapraszam już 4 czerwca. To miasto niezwykle mnie fascynuje i nie tylko mnie…

Anna Sala

Maroko – kraj pełen tajemnic…

Na wciąż chłodnawe wieczory polecamy lekturę “Domu w Fezie” Suzanny Clark. Zapraszamy w tę osobliwą podróż, w której przeszłość miesza się ze współczesnością. Podróż po świecie, w którym przenikają się kultury: berberyjska, arabska i afrykańska ze szczyptą francuskiej i hiszpańskiej. Wyobraźcie sobie kraj, w którym w starych rurach mieszkają dżinny, załatwienie czegokolwiek w urzędzie graniczy z cudem a Wy właśnie kupiłyście duży dom i zaczynacie jego remont. Książka dobrze oddaje realia, które i nam od 6 lat nie są obce. Zatem – do zobaczenia w Maroku. In sza`a Allah.

Zapraszamy kobiety ciekawe świata: od 4 do 16 czerwca 2015 do wspólnego odkrywania uroków Maroka i jego mieszkańców!

Anna Sala i Monika Sobańska

This slideshow requires JavaScript.

DESER PO MAROKAŃSKU

Na deser w Maroku najczęściej podawane są schłodzone, dojrzałe, soczyste owoce. Bardzo szybki i prosty deser przygotujemy ze schłodzonych uprzednio pomarańczy.Należy pokroić je na grube plastry, posypać cynamonem, ułożyć na miłym dla oka talerzu i gotowe 😉 Goście zachwyceni a deser zdrowy i smaczny.

Inną propozycją jest koktajl bananowy. Dla jednej osoby potrzebny jest 1 schłodzony banan – kroimy go na kawałki, dodajemy według uznania cynamon i kardamon, ¼ szklanki mleka lub jogurtu i miksujemy. Gotowe! Można także zmiksować schłodzoną gruszkę, arbuza, ananasa lub melona. Lista owoców nieskończona.

W Maroku polecam soczyste, schłodzone melony w każdej ilości i na każdym kroku a w kawiarenkach, w  których serwowane są francuskie desery, tartę cytrynową. BSAHA!

Anna Sala

This slideshow requires JavaScript.

TAJIN Z KURCZAKIEM I KISZONYMI CYTRYNAMI

Dziś coś dla mięsożerców – przepis na TAJIN z kurczakiem, oliwkami i kiszonymi cytrynami. To jeden z bardziej smakowitych przepisów marokańskiej kuchni. Przygotowanie tajina jest proste jak barszcz – potrzebujemy około 45 minut i oryginalna kolacja gotowa.Do tego białe a najlepiej szare marokańskie i dobrze schłodzone wino i PALCE LIZAĆ 😉

Składniki na 2 osoby:

– 4 udka z kurczaka, 8 ziemniaków, 1 kiszona cytryna, cebula, 200 g zielonych oliwek, 3 ząbki czosnku; przyprawy: imbir, kurukuma, kumin, czerwona papryka, szafran, sól, pieprz, natka pietruszki, koperek; oliwa z oliwek, łyżka masła; 2 kostki bulionu warzywnego; woda.

Jak przygotowujemy?

Przygotowujemy w misce mieszaninę 3 łyżek oliwy z oliwek i przypraw. Dłonie i udka nacieramy solą i ściągamy w mgnieniu oka skórę. Nakłuwamy udka nożem, maczamy w przyprawach i zostawiamy na chwilę. Kroimy cebulę na pół talarki i czosnek na plasterki. W tym czasie do wysokiego garnka z wysokim dnem wlewamy kilka łyżek oliwy i dorzucamy 1 łyżkę masła. Na rozgrzaną oliwę na minutę wrzucamy cebulę i mieszamy, następnie na 1 minutę czosnek i kolejno udka, obsmażamy kilka minut. Kiszoną cytrynę kroimy w kosteczkę i dorzucamy, ziemniaki kroimy w dużą kostkę i wrzucamy do garnka, na to kostki bulionu i zalewamy wodą. Oliwki sparzamy gorącą wodą i dorzucamy po 20 minutach, dusimy pod pokrywką mieszając do momentu aż powstanie sos. Na koniec wkrajamy zieloną pietruszkę i koperek. Serwujemy w glinianym naczyniu o tej samej nazwie, jeśli posiadamy. Dobrze się trawi przy afrykańskich rytmach, które bujają bynajmniej nie do snu.

BSAURAHA! Smacznego!

Jutro prosty pomysł na smakowity, marokański deser 😉

Anna Sala

Arte Maroko IX.2012 194

Arte Maroko w Darze Zagora

Rok temu Arte Maroko nawiązało współpracę z miejscem niezwykłym na kulturalnej mapie Maroka: Darem Zagora.   Założył go 4 lata temu bardzo utalentowany i znany artysta plastyk Rachid Rafik. Pochodzi z Zagory, wychował się na saharyjskim południu. Dar Zagora to galeria i atelier dla zdolnych malarzy i studentów ASP, którzy odbywają tam staże. Usytuowany jest w pobliżu Marrakeszu. To miejsce w którym Rachid tworzy i realizuje projekty społeczne dla dzieci z okolicznej wsi. To miejsce do którego otrzymałam zaproszenie i w którym zrealizowałam malarski happening “O Kobietach, których urosły skrzydła – opowieść experymentalna”. Niezwykła atmosfera Daru Zagora i tworzący w niej artyści zainspirowali nas bardzo. Dziękujemy :-). Szoukran Rachid for your invitation and hospitality !!! See you soon !!!

Z Rachidem współpracowałam również w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmów Dokumentalnych w listopadzie 2014 roku w Zagorze. Pracownia “Perspektywy” przygotowuje się do kolejnych projektów w Darze Zagora z cyklu „Malarze Świata” adresowanych do dzieci.

ArteMarokanki zapraszamy 7 czerwca 2015 do Daru Zagora na spotkanie i warsztat malarski z udziałem Rachida.

Anna Sala, Pracownia “Perspektywy”

Monika Sobańska, Stowarzyszenie Aktywne Kobiety

This slideshow requires JavaScript.

„KUBKI SMAKOWE W PODRÓŻY I SMAK KISZONYCH CYTRYN”

Jednym z ciekawszych odkryć na mojej smakowej mapie świata jest smak kiszonych, marokańskich cytryn. Ich tamtejsza odmiana jest słodsza i mniejsza niż ta, którą znamy w Polsce . Po ukiszeniu smak intryguje i dodaje potrawom elegancji. Kiszone cytryny dodaje się do jagnięciny, tajinów, ciast czy sałatek.

Jak  je przygotować?  Na litrowy słoik potrzebujemy  10 małych, niepasteryzowanych cytryn oraz garść soli. Cytryny dokładnie myjemy szczoteczką. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 100 stopni, wrzącą wodą przepłukujemy słoik i wieczko. Osuszamy słoik i wkładamy do piekarnika na 20 minut. W tym czasie cytryny nacinamy w sposób pokazany na filmie i zasypujemy solą. W wysterylizowanym słoiku układamy cytryny jak ogórki. Posypujemy 2 łyżeczkami soli, zakręcamy i odstawiamy do szafki na 4 tygodnie. Po miesiącu cytryny są ukiszone i nadają się jako dodatek do potraw. Po otwarciu możemy je do 9 miesięcy przechowywać w lodówce. Czas przygotowania cytryn maksymalnie 20 minut. BSHAURAHA!

W poniedziałek podam przepis na tajine z kurczakiem, oliwkami i kiszonymi cytrynami. Bez kuminu i innych przypraw się nie obejdzie. Tymczasem zachęcam do przygotowania własnego słoika kiszonych cytryn. Można je kupić w niektórych sklepach z orientalną żywnością, ale mi więcej frajdy sprawiają własnoręcznie ukiszone w domu.

Więcej przepisów i użytecznych w trakcie gotowania rozwiązań zaprezentujemy z naszym marokańskim i fantastycznie gotującym zespołem na warsztacie: „MAROKO OD KUCHNI”, na który Arte Maroko zaprasza do Marrakeszu już 6 czerwca 2015.

Anna Sala

KUMIN CZYLI KMIN RZYMSKI

Włócząc się po marokańskich sukach czyli targowiskach, możemy zaopatrzyć się np. w świeże przyprawy. Jedną z nich, bez której większość Marokańczyków nie rozpoczyna gotowania, jest kumin. Prawdopodobnie pochodzi ze wschodnich rejonów nad Morzem Śródziemnym. Nie występuje już w stanie dzikim, można go spotkać wyłącznie w uprawach. W Polsce rzadko uprawiany, gdyż nie jest odporny na mróz. Na większą skalę roślinę uprawia się w Afryce Północnej, Azji, Ameryce Południowej i w Europie Południowej. Owoce i ziele działają m.in. przeciwzapalnie, pobudzają serce i ośrodek oddechowy, pobudzają wydzielanie soków trawiennych, moczopędnie oraz napotnie. Ma spore zastosowanie w lecznictwie. Obecnie trwają badania nad zastosowaniem kuminu w leczeniu nowotworów.

W kuchni marokańskiej kumin jest bardzo popularny i lubiany, ale nie tylko tam. Jako aromatyczna przyprawa gości w Afryce Północnej, w zachodnich Chinach, Indiach, na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie, w Meksyku i w Chile. My w kumin i inne przyprawy zaopatrujemy się u zaprzyjaźnionego sprzedawcy na medynie w Essaouirze, tam gdzie jej mieszkańcy. To nasze sekretne miejsce, o którym wie niewielu turystów, choć znajduje się w samym centrum J. BSAHA!

Anna Sala

This slideshow requires JavaScript.

PRZYSTANEK ZAGORA CZYLI NA SZLAKU DAWNYCH KARAWAN

U podnóża góry Zagora w południowo-wschodnim Maroku leży miasto Zagora. To wielopiętrowe, różowe miasto zbudowano w XX wieku. Kończył się tu i zaczynał szlak wielkich karawan solnych. Odległość z Zagory do Timbouktu przez pustynię karawany zwykły przemierzać w 52 dni. W Zagorze żyje obecnie wielu młodych Nomadów, których ojcowie wędrowali w karawanach do momentu zamknięcia granic na Saharze w latach 70. XX wieku. Od tego czasu społeczność Nomadów saharyjskich przechodzi transformację. Zamykając granice, odebrano im niemalże cały ich świat. Obecnie zajmują się głównie turystyką, gdyż znają bardzo dobrze pustynię. Zagora to ostatnie miasto na hamadzie czyli pustyni kamiennej. W odległości 2 godzin drogi stąd zaczyna się pustynia piaszczysta. Zagora leży nad rzeką Draa, która często wysycha. Po ostatnich wielkich powodziach, które nawiedziły południe Maroka w listopadzie, rzeka wróciła. Mieszkańcy, wygłodniali jej widoku, godzinami przesiadywali nad rzeką. Większość mieszkańców Zagory ma korzenie południowo-saharyjskie oraz berberyjskie. W Zagorze jest duże zróżnicowanie etniczne, kulturowe, religijne i niemalże zerowa przestępczość. Mieszkańcy czują się tu bardzo bezpiecznie. Wszyscy znają wszystkich. Codziennością są radosne, serdeczne i wielokrotne tego samego dnia powitania na chodniku czy ulicy. Mieszkańcy miasta – często bracia, siostry, kuzyni, sąsiedzi – mijają się co chwilę i cieszą na swój widok. Zagorę i okolice polubili również wiele lat temu artyści, naukowcy, pisarze, historycy, podróżnicy, kulturoznawcy. Osiadają i rozwijają tutaj swoje hotele, galerie, oazy relaksacji i szereg ciekawych pomysłów na życie i biznes. Na kilka miesięcy  w roku osiadają tu wyluzowani emeryci z Europy. Czują się tu komfortowo, kuchnia jest pyszna a ludzie troskliwi.

W Zagorze organizowany jest w grudniu każdego roku przez słynnego maratończyka pochodzącego z Zagory Międzynarodowy Maraton zwany Extreme. W grudniu 2014 roku wystartowało w nim około 600 biegaczy z całego świata. Byłam i podziwiałam ich zapał. Dzielni biegacze biegną przez hamadę po dolinach i wzniesieniach. W tym samym czasie odbywa się rajd ciężarówek po starych trasach Paryż – Dakaru. To właśnie w Zagorze, w czasach znanego nam wszystkim rajdu, serwisowane były samochody rajdowe, ciężarówki, motocykle.

Jesienią do Zagory zjeżdża środowisko filmowe Maroka i odbywa się Międzynarodowy Festiwal Filmowy TRANSAHARIAN a chwilę po nim kameralny Międzynarodowy Festiwal Filmu Dokumentalnego organizowany przez Stowarzyszenie AFDOZ i naszego współpracownika z Zagory, Fadela Naciri. Stąd pochodzi znany marokański reżyser, z którym współpracowałam w ramach Festiwalu: Daoud Wlad Sayed oraz artysta plastyk i dusza człowiek Rachid Rafik. Rachida poznacie osobiście pod Marrakeszem już w czerwcu i razem z nim będziemy tworzyć.

Zagora to miejsce ludzi kreatywnych. To miasto leżące na szlaku dawnych karawan, gdzie przez wieki ludzie wymieniali się myślą, ideami, pomysłami, towarami, wszelkiego rodzaju wiedzą. To niewielkie miasto, o którym podróżnicy mówią, że „nie lubią się z nim żegnać” i ja to zdanie podzielam. Są tu umiejscowione campingi dla mieszkalnych camperów i w nich pomieszkuje wiele rodzin z całego świata. Jedynie latem wysokie temperatury przepędzają mieszkańców i przyjezdnych z miasta. Wiele rodzin wynajmuje apartamenty nad oceanem i wraca dopiero we wrześniu. Miasto pustoszeje a Sahara króluje ☺. Gdy latem wieją gorące wiatry z południowej pustyni w mieście jest jak w piekarniku. Piach wkrada się w każdą szczelinę a temperatury uniemożliwiają jakikolwiek ruch. Mieszkańcy Zagory mają w sobie dużo pokory i pogody ducha. Żyją w multikulturowym mieście i od wieków ich egzystencja na tych terenach oparta jest na współpracy, współdziałaniu oraz wymianie. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nie ma tam czego szukać, ale mieszkańcy Zagory wiedzą doskonale, że tyle serca i serdeczności nie okażą im w żadnym innym marokańskim mieście. Wyjeżdżając na dłużej z Zagory tęsknią za jej specyficzną atmosferą. By ją poczuć, trzeba tam chwilę pobyć. Języki, którymi posługują się mieszkańcy Zagory to marokański arabski czyli dariża, arabski klasyczny, francuski, i dialekty Tachelhit and Tamazight. W okolicznych wsiach można usłyszeć wiele dialektów południowo-saharyjskich.

W trakcie wyprawy Arte Maroko, będziemy w Zagorze w dzień targowy, więc wybierzemy się na afrykański suk rankiem. Miejsce to żywe, nie turystyczne. Spędzimy w mieście noc w uroczej, tradycyjnej, glinianej kazbie. Świeżo odkrytą ciekawostką jest dla mnie pobyt w Zagorze Jana Pawła II w 1985 roku. W jednym z hoteli, w którym lubię pracować przy basenie a który w latach 80. XX wieku był oblegany przez  młodych chłopców (głównie za sprawą Europejek w bikini), spotkał się papież Polak z królem Maroka Hassanem II. Hotel mieści się tuż obok placu, gdzie rokrocznie serwisowano samochody rajdowe Paryż-Dakaru. Pewnie nasz papież nie omieszkał zobaczyć Atlasu z nieba i Sahary ☺. Mam zatem w swojej kolekcji zdjęcie Papieża Polaka z królem Maroka w saharyjskiej Zagorze. Świat jest mały.

Anna Sala

This slideshow requires JavaScript.

CZAS PO MAROKAŃSKU

By opisać podejście do czasu w Maroku z pomocą przychodzi mi “Heban” Ryszarda Kapuścińskiego. Gorąco polecam lekturę rozdziału „Droga do Kumasi”. Autor interesująco opisuje podejście do czasu w Afryce. Maroko to wrota do Afryki i do jakże odmiennego podejścia do czasu. Podróżując po Maroku, warto mieć na uwadze fakt, że tam dla mieszkańców  płynie on inaczej niż dla nas, Europejczyków. Zatem jedziemy i przestawiamy czas na marokański. Jeśli nie, może nas czekać frustracja i zdziwienie, że tam nic nie dzieje się “o czasie”. To dla mnie bardzo ciekawe zjawisko, mogę się mu przyglądać, być, nie mogę go przyśpieszyć. Już to wiem. Nie jestem w stanie, w kraju, w którym wszystko zwalnia, narzucać szybszego tempa. Mogę się tego uczyć, doświadczać odmiennego podejścia do czasu. To ważna część podróży jaką Wam proponujemy – zaakceptować i smakować tę różnicę.

Wspaniale to zjawisko opisuje Kapuściński:

… „Czas pojawia się w wyniku naszego działania, a zanika, kiedy go zaniechamy albo w ogóle nie podejmujemy. Jest to materia, która pod naszym wpływem może zawsze ożyć, ale popadnie w stan hibernacji i nawet niebytu, jeżeli nie udzielimy jej naszej energii. Czas jest istotnością bierną, pasywną a przede wszystkim – zależną od człowieka.

Całkowita odwrotność myślenia europejskiego. W przełożeniu na sytuacje praktyczne oznacza to, że jeżeli pojedziemy na wieś, gdzie miało po południu odbyć się zebranie, a na miejscu nie będzie nikogo, bezsensowne jest pytanie: „Kiedy będzie zebranie?”. Bo odpowiedź jest z góry wiadoma: „Wtedy, kiedy zbiorą się ludzie”.

Toteż Afrykanin, który wsiada do autobusu, nie pyta, kiedy autobus odjedzie, tylko wchodzi, siada na wolnym miejscu i od razu zapada w stan, w jakim spędza znaczną część swojego życia – w stan martwego wyczekiwania.

Ci ludzie mają fantastyczną zdolność czekania! – powiedział mi pewien mieszkający tu od lat Anglik. Zdolność, wytrwałość, jakiś inny zmysł!” …

Ryszard Kapuściński “Heban”

My, Europejczycy dziwimy się temu, ale podróżując wielokrotnie po Maroku nieraz tego doświadczałam i początkowa frustracja w krótkim czasie zamieniała się w akceptację, zrozumienie i sympatię dla takiej umiejętności czekania. Trenowałam cierpliwość w Maroku nie raz. Przestawałam biec. Czasem udaje mi się tu, w Europie, w codziennym zabieganiu, wracać do tych wspomnień i odpuszczać sobie piąty bieg nawet wtedy, gdy się spieszę. Czego i Wam życzę!

Anna Sala

This slideshow requires JavaScript.