ECO I BIO W NATARCIU czyli RECEPTURA NA POROST WŁOSÓW ;-)

Zaopatrz się w pieprz kajeński, naukowcom znany jako Capsicum Annuum. To naturalny i silny stymulant. Pieprz kajeński to rodzaj bardzo ostrej przyprawy wyrabianej z papryki rocznej, odmiany cayenne. Papryka jest suszona i następnie mielona. Oprócz właściwości kulinarnych pieprz kajeński ma zastosowanie w medycynie naturalnej. Pomaga na dolegliwości gastryczne /np. bóle brzucha/, choroby układu krążenia, bóle reumatyczne, bóle gardła /płukania/. Znajduje się w suplementach wspomagających odchudzanie.

perecC

Oto przepis na miksturę na porost włosów:

– 4-6 świeże papryczki Cayenne,
– 60 ml oliwy z oliwek,
– ciemny pojemnik lub buteleczka.

Przygotowanie:

Pokrój paprykę na drobne kawałki. Następnie wymieszaj z oliwą. Przechowuj w ciemnym pojemniku, w chłodnym i ciemnym miejscu przez 10 do 15 dni /uwaga: światło słoneczne zrujnuje składniki mikstury/. Raz dziennie potrząśnij buteleczką. Ostatniego usuń resztki z mikstury i zastosuj. Nacieraj codziennie skórę głowy, z umiarem. Jeśli poczujesz mrowienie na skórze głowy znaczy, że kapsaicyna zawarta w pieprzu kajeńskim działa na placu boju. Kapsaicyna stymuluje przepływ krwi z korzenia włosa do mieszków włosowatych. To z kolei powoduje ich wzrost. In sza’a Allah!

 Anna Sala

Zapraszamy na wyprawę do kraju niezliczonej ilości niekonwencjonalnych receptur i rozwiązań.

This slideshow requires JavaScript.

Advertisements

SMAK MIĘTOWEJ HERBATY NA PUSTYNI

Kto choć raz był w Maroku zna dobrze orzeźwiający zapach i smak miętowej herbaty przyrządzanej ze świeżych liści mięty, liściastej chińskiej zielonej herbaty i dużej ilości cukru. Taką mieszankę pija się w upały, bo działa orzeźwiająco. Zimą gdy poranki i noce są zimne, nikt z mieszkańców Maroka miętowej herbaty nie pija. Wtedy pija się czarne herbaty. Smak i aromat miętowego naparu uwydatnia się dzięki wielokrotnemu przelewaniu herbaty ze szklaneczki do czajniczka, z czajniczka do szklaneczki. W tym procesie napar się “dotlenia”.

Mint-Tea-Recipe

Jeśli chcemy, by herbata była jeszcze bardziej wyrazista w smaku, należy czajniczek chwilę podgrzewać na ogniu lub kuchence. Najpyszniejszą do tej pory piłam na pustyni. Siedziałyśmy razem z Fatmą i jej siostrzenicą pod patchworkowym namiotem uszytym przez babkę dziewczyn i patrzyłyśmy na bezkres przed nami. Fatma oddawała się rytuałowi przelewania herbaty w ciszy i ze stoickim spokojem przez dobre 30 minut. Czas zwalniał i zwalniał a po głowie krążyła mi tylko jedna myśl: “Poproszę o kilka czajników wolnego czasu …”.

Anna Sala

This slideshow requires JavaScript.

Z SOPOTU NA SAHARĘ

Ania Sala wyruszyła na Saharę by zrealizować projekt “Malarze świata – wprowadzenie do historii sztuki”. Razem z dziećmi saharyjskich nomadów tworzyła obrazy będące reprodukcjami dzieł najwybitniejszych europejskich artystów. Więcej o akcji przeczytacie w poniższym artykule – proszę kliknąć zdjęcie aby przejść do tekstu.

02-1

MAROKAŃSKIE ZAWODY – „MOUL DETAILS”

Maroko to kraj palaczy. Wszędzie widzi się osoby palące nawet tam, gdzie wydaje się to niemożliwe. Zasłonięte i ubrane na czarno panie /oczywiście niektóre/ też w swoim towarzystwie popalają po kryjomu, ale o tym sza! bo nie wypada o tym mówić. Szuma:) W tym kraju nie wyciąga się na światło dzienne pewnych tematów i już! W Maroku pali się wszędzie! Istnieje ogólnokrajowy zakaz palenia w miejscach publicznych, są lub powinny być wywieszki z zakazem palenia we wszystkich restauracjach, kafejkach, ale nikt sobie z tego nic nie robi. Zrobiono nawet na ten temat reportaż i pytano tych co siedzą pod znakiem zakazu palenia /bo czasami takowy znak wywieszony jest wysoko nad głowami klientów/ czy ten znak im nic nie mówi? Wszyscy wyśmiali reportera.

casablanca-cigarette-bogart copy

Jest taka osoba, która przechadza się ulicami każdego miasta i przebiera monetami w garści, które wydają bardzo specyficzny i bardzo rozpoznawalny odgłos. To właśnie ¨moul details¨. To on zajmuje się sprzedażą papierosów na sztuki. Za jednego papierosa płaci sie 2 MAD /ok. 1 PLN/. MOUL znaczy odpowiedzialny. Taki „zawód” można równie dobrze przetłumaczyć jako ¨zarządzający sprawami detalicznymi¨ :-). Taki Pan też wszystko wie i wszystko załatwi za dodatkowa opłatą.

muzulmanki-16615521

Tak więc pali się wszędzie. Zawsze gdzieś obok jest ¨Moul details¨. Francuscy turyści, którzy kiedyś znani byli z tego, że palili wszędzie gdzie tylko się dało, tutaj mają swoje miejsce na ziemi. W Maroku nikt im nic nie powie. Mogą śmiało wyciągać swoje papierosy i palić przy posiłku lub w miejscach, w których w Europie jest to już zabronione. Myślę, że po prostu czują się tu ¨wolni¨, ale o tym… CICHO SZA!

 

Monika Markowicz – El Baroudi

MAROKAŃSKIE URZĘDY. CZĘŚĆ 2

Setki papierków leżą w nieładzie na stole… W tym momencie zostawiłam Was we wczorajszym wpisie. Wyobraźcie sobie, że to nie koniec. Teraz przychodzi trzeci pan i zabiera się za pieczątki 😉 Ma ich 6 i każda musi się znaleźć obok numerka i podpisu. Pieczątki taśmowo wędrują na papier, ale przy takim bałaganie czasem o jednej się zapomni, czasem mu się papierki skleją wiec przychodzi czwarty pan i zabiera się za segregowanie. Tłum petentów się zbiera, czas ucieka. Delikatnie wciskam się pomiędzy panów i znajduję swój papier. Biorę kolejno po każdej pieczątce i sama wykonuję ich, jakże odpowiedzialną, pracę. Udało się! Mam podpis. Pierwszy stopień pokonany 😉

maroko-flaga

Idę do następnego pokoju, w którym wymagany jest dokument XYZ z legalizacją podpisu, pieczątkami i całą procedurą z tym związaną. Kolejny dokument wędruje taśmowo z ręki do ręki, od pieczątki do pieczątki. Najlepsze jest to, że nadal nie mam ani papierku A ani B. Ranek minął na pieczętowaniu ¨papierków¨. Mam wrócić popołudniu jak przyjdzie naczelnik /może przyjdzie, może nie – tego nikt nie wie/.

DSCN4917

Wracam więc do obskurnych biur, podpitych urzędników, ale już bogatsza o wiedzę z kim rozmawiać. Dozorca budynku uśmiecha się do mnie, więc odwzajemniam mu uśmiech i jest! Mam kolegę! Opowiadam mu o swoim problemie a ten od razu przeprowadza mnie przez korytarze jakbym była jakąś szychą i znajduję się u sekretarki naczelnika, która informuje mnie, że szefa nie ma, ale co tam, podpisze bo widzi, że jestem znajomą dozorcy :- ). Uffffff!  Dobrze mieć znajomości 🙂

Monika Markowicz – El Baroudi

CODZIENNOŚĆ W MAROKU

Dziś coś z zupełnie innej beczki 😉 – opowieść Moniki sprzed roku o tym jak się załatwia sprawy administracyjne w Maroku.

Znowu nadszedł czas załatwiania papierów. To chyba najbardziej frustrujące zajęcie w Maroku. Jeden dokument do podpisania wymaga 20! innych, kopii karty rezydenta, legalizacji podpisów, legalizacji kopii kopii :-). Na dokumencie tłustym drukiem umieszczono listę ¨papierków¨ potrzebnych, aby otrzymać ten właściwy. I tu zaczynają sie schody. Aby otrzymać dokument A trzeba przyjść z dokumentem B. Aby otrzymać dokument B potrzebuje najpierw wypisanego i podpisanego dokumentu A. I bądź tu mądra.

4.1.1

Chodzę teraz jak ta sierota i kombinuję, które biuro szybciej pęknie i wypisze mi jakikolwiek dokument A lub B bo mi to wszystko jedno. Ja chcę mieć główny dokument wypisany, podpisany i zapieczętowany! Idę wiec do pokoju gdzie legalizuje sie podpisy potrzebne do wydania dokumentu A, B, C, D… Pan zatacza sie do swojego biurka /czuję, że dużo wypił w nocy, ale o tym sza! przecież w tym kraju sie nie pije alkoholu ;-)/. Ów jegomość ma problem z wpisaniem polskiego nazwiska do swojej ¨złotej księgi¨. Biorę ją od niego i sama wypisuję wszystkie rubryczki. Numerek mi nadany, zostaje zapisany na ¨moim papierku¨ tuz obok złożonego podpisu. Przechodzę do stolika obok. Tam setki podobnych papierków leżą w nieładzie na stole…

Niebawem ciąg dalszy historii…

Monika Markowicz – El Baroudi

Więcej opowieści o realiach życia w Maroku znajdziecie Państwo na blogu „Marakesz po polsku” http://www.marakeszpopolsku.blogspot.com

TINARIWEN – SAHARYJSKI BLUES

Dziś w Gdańsku nieoczekiwanie dla mnie wielka niespodzianka: koncert NNEKI. Już za 3 godziny. Odliczanie rozpoczęte: 3! Tymczasem od rana nie mogę się rozstać z muzyką saharyjskiej kapeli Tinariwen. Jej korzenie sięgają Mali a ich muzykę określa się jako saharyjski blues. Zespół powstał w 1982 roku w obozie tuareskich rebeliantów w Libii. Członkowie zespołu wspierają długoletnią walkę tego saharyjskiego ludu o niezależne państwo. Koncertują w Europie oraz Ameryce Północnej  i popularyzują wiedzę o kulturze Tuaregów. Dotykają istotnych problemów społecznych dotyczących współczesnych Tuaregów.

tinariwen-51533d8ed3183Śpiewają o porzucaniu wędrownego trybu życia i zatracaniu narodowej tożsamości Nomadów. Miałam przyjemność być na ich koncercie w trakcie Festiwalu Open’er w Gdyni w 2010 roku. Ciekawostką w ich brzmieniu są gitary elektryczne, co ich odróżnia od innych kapeli tuareskich. Koncertowali z Santaną i The Rolling Stones a na ich ostatniej płycie pojawia się gitarzysta Red Hot Chilli Peppers.

Tinariwen-tour-dates

Tinariwen dociera czasem także na Saharę Marokańską, bo i tam po zamknięciu granic mieszkają ich rodziny i zaczyna się wielkie rodzinne muzykowanie. Kto wie, może i nam w czerwcu będzie dane ich tam spotkać?