CZAS PO MAROKAŃSKU

By opisać podejście do czasu w Maroku z pomocą przychodzi mi “Heban” Ryszarda Kapuścińskiego. Gorąco polecam lekturę rozdziału „Droga do Kumasi”. Autor interesująco opisuje podejście do czasu w Afryce. Maroko to wrota do Afryki i do jakże odmiennego podejścia do czasu. Podróżując po Maroku, warto mieć na uwadze fakt, że tam dla mieszkańców  płynie on inaczej niż dla nas, Europejczyków. Zatem jedziemy i przestawiamy czas na marokański. Jeśli nie, może nas czekać frustracja i zdziwienie, że tam nic nie dzieje się “o czasie”. To dla mnie bardzo ciekawe zjawisko, mogę się mu przyglądać, być, nie mogę go przyśpieszyć. Już to wiem. Nie jestem w stanie, w kraju, w którym wszystko zwalnia, narzucać szybszego tempa. Mogę się tego uczyć, doświadczać odmiennego podejścia do czasu. To ważna część podróży jaką Wam proponujemy – zaakceptować i smakować tę różnicę.

Wspaniale to zjawisko opisuje Kapuściński:

… „Czas pojawia się w wyniku naszego działania, a zanika, kiedy go zaniechamy albo w ogóle nie podejmujemy. Jest to materia, która pod naszym wpływem może zawsze ożyć, ale popadnie w stan hibernacji i nawet niebytu, jeżeli nie udzielimy jej naszej energii. Czas jest istotnością bierną, pasywną a przede wszystkim – zależną od człowieka.

Całkowita odwrotność myślenia europejskiego. W przełożeniu na sytuacje praktyczne oznacza to, że jeżeli pojedziemy na wieś, gdzie miało po południu odbyć się zebranie, a na miejscu nie będzie nikogo, bezsensowne jest pytanie: „Kiedy będzie zebranie?”. Bo odpowiedź jest z góry wiadoma: „Wtedy, kiedy zbiorą się ludzie”.

Toteż Afrykanin, który wsiada do autobusu, nie pyta, kiedy autobus odjedzie, tylko wchodzi, siada na wolnym miejscu i od razu zapada w stan, w jakim spędza znaczną część swojego życia – w stan martwego wyczekiwania.

Ci ludzie mają fantastyczną zdolność czekania! – powiedział mi pewien mieszkający tu od lat Anglik. Zdolność, wytrwałość, jakiś inny zmysł!” …

Ryszard Kapuściński “Heban”

My, Europejczycy dziwimy się temu, ale podróżując wielokrotnie po Maroku nieraz tego doświadczałam i początkowa frustracja w krótkim czasie zamieniała się w akceptację, zrozumienie i sympatię dla takiej umiejętności czekania. Trenowałam cierpliwość w Maroku nie raz. Przestawałam biec. Czasem udaje mi się tu, w Europie, w codziennym zabieganiu, wracać do tych wspomnień i odpuszczać sobie piąty bieg nawet wtedy, gdy się spieszę. Czego i Wam życzę!

Anna Sala

This slideshow requires JavaScript.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s